BAZYLISZEK

BAZYLISZEK

Wróciłam z Bazyliszka 🐉 – nie na miotle, nawet nie na smoczych skrzydłach, a banalnie – pociągiem, zastanawiając się, czy uda mi się streścić Wam to, co najistotniejsze. Nie uda, bo nawet krótki raport z wrażeń z festiwalu rozciągnąłby się do rozmiarów elaboratu 😅. Być może powinnam odczekać kilka dni, nim wrzucę Wam zdjęcia, by poukładać sobie wszystko w głowie, ale zwyczajnie nie mogę się doczekać, by podzielić się z Wami dobrymi emocjami 🥰. Ok, może złamany pendrive z moją prezentacją do prelekcji o zarazie na moment wytrącił mnie z hurra-optymizmu, ale wiecie (na pohybel!), że takie rzeczy później wspomina się z najszerszym uśmiechem 😉. Ja już obnażam zęby 😁.

Dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że mimo braku smoczych, czy choćby kogucich skrzydeł dziś i przez kilka następnych dni będę unosić się nad ziemią. Dobrze było się z Wami spotkać ❤

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *